Oj, w tym roku się najeżdżę! Od początku maja były może 2 czy 3 weekendy, w które byłem w domu :) Jeżdżę głównie do Warszawy, byłem też we Wrocławiu, byłem na Śląsku.. (kiedyś wreszcie to będę musiał opisać :)). A dzisiaj? Dzisiaj jadę do Krakowa, a stamtąd, z grupką znajomych, do Poznania. Nie, nie na koncert. Tak, tam :)
1 stycznia 2008
Wczorajszo-dzisiejszą imprezę, popularnie zwaną sylwestrową, w ubiegłym/tym roku spędzałem po raz pierwszy poza domem. Zabawa wyszła średnio z różnorakich powodów, nie o wszystkich chciałbym opowiedzieć, ale głównym na pewno było to, że z powodu dziwnych zachowań i zawirowań bawiliśmy się w osiem osób. Wszyscy płci męskiej ;) Oczywiście nie to, że tentego, ale wiadomo, że milej by było w towarzystwie mieszanym – przynajmniej mi :)
Ciekawym punktem owej imprezy było... jeżdżenie na łyżwach. Ale jaaak too? Po prostu :) Kolega ma basen, z którego woda... jakby nie do końca zeszła przed przymrozkami. I tak utworzyła się całkiem ładna tafla lodu, po której ja jeździłem na łyżwach (nie jestem w tym dobry, ale jeździć potrafię - gorzej z "profesjonalnym" hamowaniem, czy skręcaniem :)
Ponadto udało mi się obejrzeć T.Love w TVNie, nie wiem jak Wam, ale mi się podobało. A zresztą jak mogło inaczej, skoro to mój ulubiony zespół. Wiadomo, że jestem nim zaślepiony i nie widzę żadnych wad ;)
Chciałem Wam (nie tylko na ten rok, ale na wszystkie przyszłe lata także) życzyć tego, czego sami sobie życzycie :)
A za 3 tygodnie urodziny ;)
Ponownie T.Love - Katowice
Wpis na poziomie 0., wysłany dnia 06 października 07 roku o godzinie 23:07:33 do kategorii: Opisy, .Rozrywka.
Jak zapewne nie wiecie, dnia wczorajszego udałem się, by odwiedzić Mega Club w Katowicach, gdzie swój występ miał mieć miejsce T.Love, a także Sidney Polak oraz Zjednoczenie Sound System. We wciąż trwającej euforii poimprezowej opisałem wypad. Co prawda w zamierzeniu miał być postem na forum fanklubu, ale "nieco" się wydłużył, więc postanowiłem go wrzucić tutaj. Dlatego jeżeli czegoś nie będziecie rozumieli - pytajcie w komentarzach, a zapewne odpowiem :)
Zdjęć za bardzo nie będzie, bo niestety coś z aparatem nie tak i ma problemy z focusem. Już nie mówię o tym, że to był klub, w dodatku z dobrym oświetleniem oraz zadymieniem :) A gorzkie słowa o organizacji nie są spowodowane niezłapaniem koszulki, czapeczki, czy smyczy. Startujemy :)
Nowa komórka (wreszcie...)
W sobotę rano dostałem paczuszkę, którą szybko otworzyłem. W środku ujrzałem dwa pudełka. Ale niestety się spieszyłem, bo było GDJ. Wieczorem jednak zacząłem się bawić nowym sprzętem.
A nowy sprzęt wygląda tak.
Dni Częstochowy
Wpis na poziomie 0., wysłany dnia 24 sierpnia 07 roku o godzinie 01:22:23 do kategorii: Moje Miasto, .Opisy, .Rozrywka.
No cóż, zapowiadało się ciekawie, wieczór reggae: Anima Liberti, Pajujo, Cała Góra Barwinków, Maleo Reggae Rockers. Na placu Biegańskiego, jak widać w tytule notki – Dni Częstochowy, czyli koncerty za darmo ;-)
Spóźniłem się nawet niewiele, bo może cztery minuty, ale zaraz po przystanięcu zaczepił mnie ON. Piotr Z. pseudonim Speedy, albo po prostu Zajc. Okazało się, że też przybył, i to ze znajomymi. Bardzo fajni ludzie ;)
Słuchaliśmy sobie Anima Liberti (fajny częstochowski zespolik, grali jako support przed listopadowym T.Love :) ), trochę Pajujo, a potem sobie poszliśmy :) Przedtem, jednak zdążyło do nas dołączyć kilka osób, w tym jedna, która okazało się, czyta mojego joggera, chociaż ja jej (tzn. jego ;) ) nie kojarzę (Pooozdrowienia ;)), a druga, którą skądś kojarzyłem, ale za nic w świecie nie mogłem sobie przypomnieć kto to. Po pewnym czasie mi się przypomniało, to był pbm! ;-)
W samym lokalu była taka szafa grająca z pięcioma czerwonymi przyciskami, jako, że "towarzysze" to w sporej części studenci informatyki, to wiadomo co z takich dyskusji wynikło :P W każdym bądź razie zacząłem się tym bawić, aż nie wytrzymałem, i puściłem T.Love - Potrzebuję wczoraj. Co prawda klimatem nie pasowało, i trudno się rozmawiało przez te kilka minut, ale przynajmniej swoje odsłuchałem ;)
Potem powrót na plac, chwila Całej Góry "Barwników", jak to ktoś przekręcił, potem... pizza :) W pizzolinii, pierwszy raz jadłem, jak wszędzie było gorąco, ale przynajmniej pizza nie była zła, ładnie podana i z sosami. I nie aż taka droga, przynajmniej jak na mój gust ;)
Potem znów powrót na plac, końcówka koncertu Maleo Reggae Rockers (sorry Szamanka, nie miałem za bardzo jak pozdrowić Siwego, a tym bardziej ucałować ;P), a potem oczekiwanie na pokaz sztucznych ogni (to się nazywało fireshow chyba), ale ze względu na późną godzinę zrezygnowaliśmy, i każdy się udał w swoją stronę. Tzn. ja na zachód, reszta na wschód (autobusy i tramwaje :), linia tramwajowa w Cz-wie biegnie jedną przecznicę na wschód od pl. Biegańskiego, idąc oczywiście "osławionymi" Alejami NMP (właściwie to jedną Aleją ;)).
Zdjęć ostatecznie zrobiłem zaledwie kilka (chyba 5) i może minutowy filmik, ale nawet nie ma co sieciowego transferu marnować :P
Warszaw ruleez! ;-)
Wpis na poziomie 0., wysłany dnia 09 sierpnia 07 roku o godzinie 00:24:48 do kategorii: Opisy, .Rozrywka.
Teraz mogę z dumą zaprezentować opis mojego wyjazdu do Warszawy, tego ostatniego – 27-30 lipca 2007 roku ;-)
Obudziłem się o barbarzyńskiej godzinie, o której zapewne co poniektórzy z Was idą spać – o 4:30. Taaak... Wstałem, umyłem się, zjadłem śniadanie, wziąłem plecak, zamówiłem taksówkę, która podwiozła mnie pod dworzec PKP. Usiadłem na ławce w środku czekając na mojego towarzysza podróży, Wujka, który przyszedł chwilę później. Kupiliśmy bilety i wyszliśmy na peron.
Wieliczka witała
Wpis na poziomie 0., wysłany dnia 06 sierpnia 07 roku o godzinie 15:07:13 do kategorii: Opisy, .Rozrywka.
Jak wiecie, w dniach 21-23 lipca 2007 byłem w Wieliczce na zlocie fanklubu T.Love, który miałem opisać zaraz po powrocie z weekendowego pobytu w Stolicy. "Zaraz" to może nie jest, ale... jest :-)
21 lipca, czyli w sobotę od rana się właściwie pakowałem - tzn. nie usiadłem za bardzo do komputera. I właściwie za piętnaście 15 wyjechałem z tatą w kierunku Lisowa, gdzie miałem spotkać się z Wujkiem (tzn. nie moim wujkiem, tylko z osobą o takim nicku) i jego kolegą. Po zajechaniu, przerzuceniu plecaka i śpiwora oraz pytaniu mojego taty, którędy chcą jechać, jeśli nie przez Częstochowę, wyruszyliśmy. Niewiele dalej się zatrzymaliśmy - najpierw przy sklepie, potem na stacji benzynowej. Aż w końcu wyruszyliśmy. Ostatecznie :)
Rejs PCM Węgorzewo – Pisz
Od pierwszego do czternastego lipca byłem na Mazurach, na rejsie "Przez Całe Mazury" z Węgorzewa do Piszu organizowanym przez biuro Róża Wiatrów, z którym to niecały rok wcześniej byłem na szkoleniowym obozie żeglarskim :)
Miałem ambitne plany relacjonowania mojego pobytu na żywo na blipie, jednakże mieszanka trudności z ładowaniem baterii, zmęczenia oraz brakiem czasu spowodowała to, że pierwszego dnia wysłałem 6 wiadomości, a potem do końca już tylko dwie. Ech...
1 lipca zostałem obudzony około 5:15, potem popełniłem "toaletę poranną" i wysłałem SMSa na blipa o treści "Umyłem się. Za półtorej godziny Łódź." (godz. 5:25). Zjadłem śniadanie i wyjechałem po Kamila, mojego przyjaciela z ławki, potem trasą nr 1 do Łodzi. Tuż za Częstochową przypomniałem sobie, że zapomniałem z domu wymaganej karty obozowej, więc zawróciliśmy. (SMS " Jesteśmy na trasie. Wracam jeszcze po kartę obozową." o godzinie 06:03) Potem Łódź, gdzie przyjechałem mniej–więcej na czas.